Klasyczny Ślub w Gdańsku

Gdańsk zachwyca mnie za każdym razem. To jedno z moich ulubionych miast. Niezależnie od tego czy trafiam na mgłę, deszcz czy piękny, letni dzień. Atmosfera miasta zawsze jest klimatyczna.
Klaudia i Julian idealnie dobrali charakter swojego dnia do aury miasta. Zaczęłabym opowieść od cudownych, klasycznych stylizacji. Klaudia oczarowała mnie tak bardzo swoją suknią, że miałam spore trudności, aby skończyć jej portrety.
Ceremonia odbyła się w Kaplicy Królewskiej Bazyliki Mariackiej (wejście do niej znajduje się na przeciwko fontanny Czterech Kwartałów. To wspomnienie czasu kiedy miasto było podzielone na strefy, rządzone przez czterech burmistrzów. Jeśli planujecie wycieczkę po Gdańsku, bardzo polecam zajrzeć do tego miejsca).
Tego dnia padało, ale to nie znaczy, że deszcz nas zaskoczył. Na miejscu już czuwała obsługa z zestawem parasoli dla gości.
Wejście na ceremonię było niczym filmowe wejście do sekretnej kaplicy. Można było bezpiecznie zanurzyć się w rodzinnej, spokojnej  atmosferze wiedząc, że za murami miasto tętni życiem.
Po uroczystości para oraz goście wybrali się na spacer ulicami gdańskiego Śródmieścia. Takie momenty lubię szczególnie, bo kto nie chciałby poobserwować zachwyconych turystów wpatrzonych w Pannę Młodą.
Samo przyjęciem odbyło się w Hotelu Radisson i to było wyjątkowo estetycznie przyjemne doznanie, nie tylko ze względu na piękne wnętrza, ale przede wszystkim na cudowny widok za oknem.
A wisienką na torcie był fakt, że jako szczęściara trafiam na cudownych ludzi, którzy dają się wyciągnąć z parkietu i co więcej, są gotowi zmoknąć dla ujęcia w deszczu. I tak powstały jedne z moich ulubionych kadrów zeszłego roku.
Gdańsk zawsze mnie zaskakuje. Żaden powrót nie jest taki sam i żaden ślub nie będzie taki jak ten!

Fotograf Ślubny Gdańsk
Fotograf Ślubny Gdańsk
Fotograf Ślubny Gdańsk
Fotograf Ślubny Gdańsk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.